• 25. 06. 2014

    Konferencja Sprawozdawczo-Wyborcza Okręgu Łódzkiego ZNP

  • 31. 05. 2014

    Dzień Dziecka w ZOO Safari Borysew

  • 16. 05. 2014

    XV Ogólnopolski Turniej Koszykówki Pracowników Oświaty
    Pabianice 2014

  • 26. 04. 2014

    29. Nauczycielskie Dni Pamięci i Pokoju

Karta Nauczyciela. Wywalczona w boju

Według minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej Karta Nauczyciela powinna zostać zlikwidowana, bo jest to „jeden z pierwszych dokumentów stanu wojennego”. Tymczasem Karta, chociaż rzeczywiście uchwalona przez Sejm w 1982 roku, była raczej owocem „karnawału wolności” i oddolnej dyskusji o polskiej oświacie, jaka wybuchła na fali zmian w latach 1980-81.

Przypominamy artykuł „Głosu nauczycielskiego” opublikowany 8 lutego 2012 r. na 30-lecie nauczycielskiej ustawy branżowej.

glos_karta_ma_30_lat Uchwalona 30 lat temu Karta Nauczyciela zapewniała nauczycielom stabilizację. Jednocześnie gwarantowała uczniom dobrze wykształconych belfrów, nowoczesne metody nauki i odpowiednio wyposażone szkoły.

 „Dziś można powiedzieć, że nauczyciele mają ustawę, na jaką czekali wiele lat. Zapewne nie jest ona doskonała, ale może satysfakcjonować” — tak Głos Nauczycielski przyjął uchwalenie przez Sejm 26 stycznia 1982 r. Karty Nauczyciela. Dokument ten wszedł w życie 1 lutego. Pierwszy w tamtym roku Głos ukazał się z datą 14 lutego, po przerwie wywołanej wprowadzeniem stanu wojennego, wydarzenia kluczowego nie tylko w historii Polski, ale i w historii Karty.

 

Równa miara dla wszystkich

Nauczyciele długo musieli walczyć o ten dokument. I to ze wszystkimi — z dużą częścią społeczeństwa, z przywódcami NSZZ „Solidarność” oraz z władzą. Bo rządzący PRL niechętnie godzili się na ustępstwa wobec tej grupy zawodowej (skąd my to znamy!). Wobec nauczycieli używano zresztą wówczas tych samych argumentów, którymi tak ochoczą chłosta się tę grupę zawodową także dziś. „Bywało więc, że zarzucano Związkowi i całemu środowisku, iż widzą tylko pieniądze i że chodzi im o przywileje” — czytamy w Głosie (1/1982).

Czemu środowisko tak bardzo walczyło o swoje? Ponieważ 30 lat temu nauczyciele, podobnie jak dziś, znajdowali się na ostatnim miejscu na liście zawodów, jeśli chodzi o wysokość zarobków. „Nauczyciele, choć w stosunku do tego, co mieli, żądali wiele, nie chcieli więcej od innych; nie żądali lepszego traktowania niż inne zawody. Chodziło tylko o jedno: o sprawiedliwą miarę dla wszystkich” — pisał ówczesny GN.

Karta Nauczyciela była ogromnym sukcesem Związku Nauczycielstwa Polskiego, który najgłośniej domagał się uchwalenia przez Sejm tego dokumentu. ZNP powołał 25 października 1980 r. zespół roboczy w sprawie opracowania koncepcji zmian. Miesiąc później powołano Społeczną Komisję Związkową ds. Nowelizacji Karty Praw i Obowiązków Nauczyciela.

Karta po Karcie

Karta Praw i Obowiązków Nauczyciela była poprzedniczką Karty Nauczyciela, pochodziła z 1972 r. i 10 lat później była anachroniczna aż do bólu.

Czemu? Przeciętny belfer pracował wtedy praktycznie na dwóch etatach. Pensum według starej Karty wynosiło oficjalnie — 26 godzin w szkołach podstawowych i 22 w średnich, faktycznie jednak nauczyciele spędzali „przy tablicy” przeciętnie 30 godzin tygodniowo (w przypadku nauczycieli na wsi — 32 godziny). Wszystko z powodu niby nieobowiązkowych godzin ponadwymiarowych, które jednak każdy nauczyciel musiał realizować, czy to mu się podobało, czy nie. Poprzednia Karta nie chroniła go bowiem w żaden sposób przed nadużyciami ze strony dyrektorów. W sumie nauczyciel pracował średnio ok. 50 godzin tygodniowo. Nawet przy tak stachanowskich warunkach pracy obliczano, że brakuje ponad 33 tys. nauczycieli.

Wiele przepisów poprzedniej Karty warte było tyle, ile papier, na którym je spisano, jak np. przepisy dotyczące urlopów. Ponieważ rząd nigdy nie wydał rozporządzenia na ten temat, każdy dyrektor robił to, co mu się podobało. Rząd przez 10 lat nie wydał też rozporządzenia na temat komisji dyscyplinarnych nauczycieli, w efekcie czego obowiązywały przepisy z… 1933 r.

Notabene dyrektorem szkoły praktycznie mógł zostać praktycznie każdy. Często zdarzało się, że w szkołach na kierowniczych funkcjach upychano odwoływanych dyrektorów fabryk i przedsiębiorstw niemających nic wspólnego z edukacją, którzy doprowadzili swoje zakłady na skraj bankructwa. Stanowili jednak część nomenklatury, której — z zasady — należał się dyrektorski stołek. Nic dziwnego, że awans nauczycieli odbywał się według niejasnych reguł, często po uważaniu dyrektorów.

Środowisko najbardziej jednak bulwersował przepis starej Karty pozwalający władzom dowolnie przenosić nauczycieli z jednego krańca Polski w drugi, bez pytania go o zdanie, bez zapewnienia mu mieszkania czy miejsca pracy dla współmałżonka. Często nie interesowano się nawet tym, czy przenoszony nauczyciel ma kwalifikacje do nauczania konkretnych przedmiotów! Na porządku dziennym było też przenoszenie nauczycieli do innej szkoły znajdującej się w tej samej gminie. Co — przy odległościach między szkołami rzędu kilkunastu kilometrów i braku transportu publicznego — było formą represji wobec niepokornych belfrów.

„Godziny karciane” już były!

Jeśli ktoś myśli, że „godziny karciane” są inicjatywą b. szefowej MEN Katarzyny Hall, to jest w dużym błędzie. Dwie bezpłatne godziny tygodniowo w kalendarzu każdego nauczyciela wymyślono bowiem już za czasów Edwarda Gierka! W starej Karcie istniał przepis o tzw. dwóch bezpłatnych koleżeńskich zastępstwach, które teoretycznie miały być wykorzystywane wyłącznie w nagłych przypadkach. W szarej, szkolnej rzeczywistości stały się natomiast nieoficjalnym, „dobrowolnym” świadczeniem nauczyciela wobec szkoły. W niektórych placówkach bezpłatne godziny wpisywano nawet do planów zajęć.

Na początku 1981 r. wspomniany wcześniej zespół ZNP opracował projekt zmian w Karcie. Związek domagał się m.in. tego, by kandydaci na stanowiska kierownicze w szkołach musieli pochwalić się kwalifikacjami zawodowymi, moralnymi oraz uzdolnieniami do pełnienia tej funkcji. ZNP proponował uzależnienie uposażenia nauczycieli od poziomu wykształcenia, stażu oraz od wyników pracy (chodziło o to, by świetni nauczyciele mogli awansować szybciej i więcej zarabiać).

Równocześnie Ministerstwo Oświaty i Wychowania powołało zespół roboczy ds. nowelizacji Karty. Opracowany tam projekt nie został jednak przez Sejm przyjęty — obradujący w okresie politycznego odprężenia posłowie zarzucali rządowi m.in. antynauczycielskie i antyzwiązkowe pomysły i patrzenie na oświatę wyłącznie przez okulary urzędnika. Sejmowa Komisja Oświaty i Wychowania postanowiła więc skorzystać także z projektu ZNP-owskiego. Prace toczyły się w pluralistycznym gronie: przedstawiciele ZNP, NSZZ „Solidarność”, urzędnicy.

Jak po grudzie

Rząd i PZPR sprzeciwiały się proponowanym przez ZNP zmianom w Karcie. Obradujący w kwietniu 1981 r. XXXII Zjazd ZNP w oficjalnej uchwale uznał nawet „wystąpienie obywatela wicepremiera M.F. Rakowskiego i stanowisko resortu w sprawie realizacji porozumień społecznych z dnia 17 listopada 1980 r. (jeden z etapów negocjacji — przyp.red.) jako daleko odbiegające od oczekiwań środowiska oświaty”. I dlatego zawiesił swoje obrady do czerwca 1981 r. „Decyzja Zjazdu jest protestem przeciwko opieszałości realizacji umów społecznych przez kierownictwo resortu i rząd” — można było przeczytać w uchwale Zjazdu.

Minister oświaty Bolesław Faron zgadzał się wówczas tylko na część postulatów, proponując uczestnikom zjazdu m.in. pensum w wysokości 22 — 20 godzin (nie do zaakceptowania przez nauczycieli). — Sytuacja jest ciągle fatalna. Jako rząd nie mamy dziś naprawdę żadnych środków, które mogłyby zmienić bardzo szybko sytuację gospodarczą ze złej czy katastrofalnej na lepszą — mówił delegatom wywołany do tablicy Mieczysław Rakowski.

Gdy do Sejmu trafiły dwa projekty, społeczny i rządowy, Związek w całym kraju organizował duże, publiczne spotkania z posłami, wywierając na nich nacisk. Sejmowa komisja oświaty była natomiast miejscem nie tyle sporów, ile wręcz karczemnych kłótni o poszczególne artykuły Karty. Dość powiedzieć, że rząd przez prawie trzy godziny kłócił się ze związkowcami o… nazwę „Karta Nauczyciela”. — Projekt rządowy w wielu fragmentach Karty jest nie do przyjęcia — mówił Kazimierz Piłat, ówczesny prezes ZNP. Rząd wydłużał prace nad Kartą i sabotował jej uchwalenie, ponieważ obawiał się, że inne grupy zawodowe zażądają podobnych dokumentów. w efekcie ZNP zbojkotował Dzień Nauczyciela i zaczął szykować się do akcji strajkowej.

„Solidarność” podzielona

Co ciekawe, przywódcy oświatowej „Solidarności” stali wówczas po tej samej stronie, co rząd gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Sami działacze Związku byli jednak podzieleni w opiniach na temat nowej Karty. „Solidarność” początkowo brała udział w pracach nad dokumentem, potem jednak zaczęła się sprzeciwiać „przywilejom grup zawodowych” i kontestowała Kartę. Z drugiej strony „Tygodnik Solidarność” domagał się… gruntownych zmian w starej Karcie i krytykował ZNP za „ugodowość”. „Solidarność” proponowała m.in. wyłączenie z KN wszystkich przepisów socjalno-bytowych nauczycieli do układu zbiorowego. ZNP sprzeciwiał się temu, ponieważ Karta miała rangę ustawy — dużo wyższą niż jakikolwiek układ zbiorowy. Pod koniec 1981 r. „Solidarność” zapowiedziała nawet zorganizowanie w szkołach strajku przeciwko Karcie.

glos_kart_ma_30_lat_2 Ostatecznie Sejm jednomyślnie uchwalił Kartę 26 stycznia 1982 r., sześć tygodni po wprowadzeniu stanu wojennego. Na ile gorący politycznie okres pomógł przeforsować korzystne dla nauczycieli rozwiązania, a na ile nie — historycy pewnie mogliby się długo na ten temat spierać. Nauczycielom udało się jednak wywalczyć najważniejsze, co chcieli. Faktem też jest, że Karta Nauczyciela stała się pierwszą ustawą, jaką przyjął Sejm po wprowadzeniu stanu wojennego. Pełny tekst nowej Karty ukazał się w numerze 1 GN z 14. 02. 1982 r. (na zdjęciu).

Co dała nowa Karta?

>> Zmniejszyła nauczycielskie pensum do 18 godzin, dała belfrom prawo do wcześniejszej emerytury, dodatki za pracę na wsi, wynagrodzenie za nadgodziny, nagrody jubileuszowe, dodatki na zagospodarowanie, możliwość otrzymania taniego mieszkania. Zarobki nauczycieli miały odpowiadać przeciętnej pensji w zawodach inżynieryjno-technicznych.

>> Wprowadzała w szkołach rewolucję, jeśli chodzi o metody nauczania i warunki nauki dzieci. Karta nakładała na państwo m.in. obowiązek zapewnienia wiejskim szkołom wykwalifikowanych nauczycieli. Dotychczas bowiem na wsi pracowało ok. 19 tys. nauczycieli bez kwalifikacji. Czego efektem był gorszy dostęp dzieci wiejskich do wykształcenia i uczelni wyższych.

>> Zagwarantowała każdemu nauczycielowi prawo do „swobody stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne”. Takiej autonomii do tej pory nauczyciele nie mieli. W ten sposób udało się przenieść środek ciężkości całego procesu nauczania z troski o stosowanie przez belfrów takich, a nie innych metod kształcenia na efekty i konkretną wiedzę dzieci.

>> Nadzór pedagogiczny nie rozliczał już nauczycieli z wymaganego przepisami sposobu omawiania lekcji, ale z tego, co uczniowie mają w głowach. Zmiana podejścia do nauczyciela wymusiła na instytucjach wspierających ciągłe badanie skuteczności różnych form pracy z uczniem oraz innowacyjność.

>> Zdecentralizowała sposób doskonalenia nauczycieli. Wcześniejszy dokument określał dokładnie dozwolone formy podnoszenia przez nich kwalifikacji. Od wejścia w życie nowej Karty to nauczyciel o wszystkim decydował, Karta zobowiązywała go tylko do regularnego weryfikowania swojej wiedzy.

>> Nałożyła na dyrekcje szkół oraz organy ją nadzorujące konieczność zapewnienia nauczycielom i uczniom odpowiednich warunków do pracy i nauki. Wszystko to dzięki art. 29, który stwierdzał, iż „nauczycielowi przysługuje wyposażenie jego stanowiska pracy, umożliwiające realizację dydaktyczno-wychowawczego programu nauczania”.

Lata świetlne

Nie wolno zapominać, z jak ogromnymi kosztami dla przechodzącego załamanie gospodarcze państwa wiązało się uchwalenie Karty Nauczyciela. Samo obniżenie pensum do 18 godzin spowodowało konieczność zatrudnienia dodatkowo 130 tys. nauczycieli (wówczas pracowało ich w oświacie ok. 360 tys.). A był to okres, gdy oświata wchłaniała praktycznie całe roczniki najlepiej wykształconej młodzieży. Pod koniec lat 70. w szkołach pracowało 75 proc. absolwentów szkół wyższych. Szkoły wyższe musiały więc zainwestować ogromne pieniądze w uruchomienie kierunków pedagogicznych.

Dzisiejszą Kartę, od tej uchwalonej w 1982 r., dzielą praktycznie lata świetlne — w ciągu 30 lat dokument był zmieniany ponad 60 razy. Najważniejsze przepisy oraz — co istotne — duch tej ustawy pozostały jednak niezmienione — to przekonanie o konieczności zapewnienia dzieciom bezpłatnej, świadczonej na wysokim poziomie oświaty przez stabilnych zawodowo nauczycieli.

Piotr Skura

Źródło: www.glos.pl

 

Jakie powinno być nowoczesne doradztwo zawodowe?

Jakie powinno być nowoczesne doradztwo zawodowe?
Raport opublikowany przez Europejskie Centrum Rozwoju Kształcenia Zawodowego (Cedefop)* zmusza do postawienia pytania, czy w szkołach funkcjonuje profesjonalne i skuteczne doradztwo zawodowe i kształcenia dla rynku pracy? Czy kształcenie na potrzeby rynku nie jest błędem?

Jak wskazują badania dr Katharine Brooks prezentowane w książce „Jak wybrać zawód? Zaplanuj swoją przyszłość”, dawny porządek i liniowy związek między kierunkiem studiów i pracą już nie istnieje. Jeszcze niedawno absolwent farmacji zostawał pracownikiem apteki, a dyplom z ASP umożliwiał pracę w charakterze grafika, natomiast student filologii klasycznej pracował w szkole. Dziś jest już inaczej. Nie ma linearnego myślenia o wyborze zawodu. Student weterynarii prowadzi jeden z najpopularniejszych programów muzycznych, a absolwent matematyki z przygotowaniem pedagogicznym zostaje pracownikiem banku, inny zaś wybitnym maklerem giełdowym. Przykłady można mnożyć. Czy to wynik braku profesjonalnego doradztwa? Czy ma ono coś wspólnego z realizacją indywidualnych karier zawodowych? Czy prawidłowa polityka związana z doradztwem zawodowym sprawi, że wcześniej zaczniemy odkrywać predyspozycje do wykonywania zawodów? Ale jakich zawodów? Oto kilka, których rozwój nastąpił dopiero w XXI wieku:

iOS developer osiągnął wzrost na poziomie 142 razy. W roku 2008 Linkedin (serwis społecznosciowy) naliczył mniej niż 100 profesjonalistów w tej dziedzinie, a w 2013 zawrotną liczbę przekraczającą 12.500!
Android developer — podobnie jak w powyższym przypadku 199-krotny wzrost z 53 osób pięć lat temu do ponad 10.500 w roku 2013!
Instruktor Zumba — obok burzliwego wzrostu usług internetowych równie gwałtownie wzrosła popularność usług związanych z budowaniem właściwego wyglądu sylwetki. Zumba to jedna z metod, która łączy w sobie taniec z ćwiczeniami fitness. Od 16 do 6.331 specjalistów w tej dziedzinie mówi samo za siebie.
Specjalista ds. social media — w 2008 roku było ich 25, teraz mamy ich grubo ponad 4 tysiące.
Data scientist — połączenie statystyka, socjologa oraz informatyka — z pewnością przyszłość e-commerce w liczbie powyżej 4000.
Projektant UI/UX — w 2008 roku było ich tylko 159, zaś dziś liczą sobie ponad 3.500 dusz. To widać, strony www nigdy nie były lepsze.
Architekt big data — elitarny zawód, który nie istniał w 2008 roku, dziś liczy sobie już blisko 3.500 specjalistów. To dużo, zważając na wymagania jakie stawia przed potencjalnymi wykonawcami.
Trener beachbody — kolejny dowód na maniakalny wzrost zainteresowana własną sylwetką w USA.

Czym więc dziś jest nowoczesne doradztwo zawodowe, a raczej, na czym polega jego skuteczność? Wiadomo, że przeżył się model, kiedy młody człowiek raz wybrawszy sobie zawód, pozostanie w nim do końca życia. A jednak nadal potrzebujemy nie tylko specjalistów związanych z rozwojem nowoczesnych technologii, ale też lekarzy, nauczycieli, prawników, kucharzy, hydraulików, fryzjerów, czy ogrodników. Znamy wielu — są mistrzami w swojej profesji. Mają swoje programy telewizyjne, kanały tematyczne na YouTube. Mistrzostwo staje się ich wizytówką, to znak czasu w globalnej rzeczywistości. Bez talentu, woli ciągłego uczenia się i właściwego charakteru nie odnieśliby sukcesu. Wiedzą, że ludzie chcą mieć do nich zaufanie i budują je poprzez osobistą wiarygodność za sprawą charakteru.

Coraz częściej słyszymy, że system kształcenia nie odpowiada wymogom rynku pracy. Czy właśnie kształcenie dla rynku pracy, rozumiane jako przygotowanie do konkretnego zawodu, jest właściwe? Bardziej odpowiednie jest podejście związane z odkrywaniem osobistej siły i przygotowaniem do świadomego uczestniczenia w życiu. Stąd priorytetem powinno być kształcenie proaktywnych postaw i nawyków skutecznego działania. Ich deficyt zgłaszają coraz częściej pracodawcy. I to nie tylko z tego powodu zrozumiałym jest, że inaczej należy zorganizować proces edukacji. Traktowanie szkoły jedynie jako miejsce przygotowania uczniów do konkretnego zawodu i dostarczania wiedzy, jest nie tylko nieskuteczne, ale przede wszystkim niewystarczające i błędne.

Szkoła dziś to nie tylko środowisko kształtowania i rozwijania kluczowych kompetencji, ale również miejsce łączenia funkcji wszystkich instytucji, w których odbywa się edukacja. Powinna uczyć i przygotować do przejmowania odpowiedzialności za własne życie i karierę zawodową. System powinien koncentrować się na jego procesie oraz dostarczaniu uczniom narzędzi i strategii, które pozwolą im stać się samodzielnym, krytycznym i odpowiedzialnym obywatelem w erze globalnej gospodarki i wielości współuczestniczących ze sobą kultur. To powinien być cel edukacji dziś. Przygotowanie osób świadomych własnego potencjału.

Dopóki nie zostanie określony cel i wizja, będziemy nadal eksperymentować bez refleksji, czemu to ma służyć. Edukacja będzie taka, jaką wymyślimy. To edukacja, która odpowiada na pytanie: po co? Tylko w ten sposób możemy wyzwolić motywację, dostarczyć nowej energii i siły do tworzenia edukacji XXI wieku. Jakiekolwiek prognozowanie świata, a tym bardziej zawodów jest trudne zarówno w perspektywie pięciu, czy dwudziestu lat. Najlepszym sposobem jest więc rozwijanie i kształcenie postaw opartych na charakterze i takich jego cechach jak proaktywność, poczucie własnej wartości, spójność wewnętrzna, pozytywne myślenie. z taką postawą będziemy świadomie podejmować decyzje związane z rozwojem kariery zawodowej, dokonywać odpowiedzialnych wyborów wykorzystujących osobiste talenty i siłę. Kształcenie w ponowoczesnym świecie kompetencji społecznych, postaw i odpowiednich nawyków to jedno z najważniejszych wyzwań dla dzisiejszej szkoły. Ważniejszym niż koncentracja na potrzebach rynku pracy.

* Europejskie Centrum Rozwoju Kształcenia Zawodowego (Cedefop) jest agencją Unii Europejskiej z siedzibą w Salonikach (Grecja), wspierającą opracowywanie europejskiej polityki w dziedzinie kształcenia i szkolenia zawodowego.

(Notka o autorze: Witold Kołodziejczyk jest członkiem e-Redakcji Edunews.pl, ekspertem w Ośrodku Analitycznym Think Tank, twórcą innowacyjnej szkoły — Collegium Futurum w Słupsku; prowadzi autorski blog Edukacja przyszłości)
Źródło: www.edunews.pl

 

Masowe przekazywanie szkół samorządowych jest sprzeczne z Konstytucją — opinia RPO

Masowe przekazywanie szkół samorządowych podmiotom prywatnym może doprowadzić do zmiany obecnego modelu oświaty na model sprzeczny z postanowieniami Konstytucji RP. Ostrzega przed tym prof. Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich, i oczekuje od MEN zajęcia stanowiska w tej sprawie.

Prof. Irena Lipowicz pisze w liście do minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, że coraz częstsze skargi obywateli zwróciły uwagę RPO na problem przekazywania szkół publicznych do prowadzenia podmiotom prywatnym. Zdaniem RPO skala problemu uzasadnia rozważenie rozwiązania tego problemu w sposób systemowy. Prof. Lipowicz stwierdza, że niektórych przypadkach sytuacja finansowa i demograficzna wymusza przekazanie szkół i jest to ratunek przed ich likwidacją. Niestety, rozwiązanie, które miało w wyjątkowych sytuacjach umożliwić społeczności lokalnej przejęcie prowadzenia szkoły, często staje się „podstawowym założeniem polityki oświatowej jednostek samorządu terytorialnego”.

Rzecznik podaje przykłady takiej polityki. Realizuje ją gmina Hanna na Lubelszczyźnie, pierwsza gmina w Polsce, która nie prowadzi ani jednej publicznej placówki oświatowej. Inny przykład to Gdańsk, miasto które rozpisało przetarg na prowadzenie publicznej szkoły. Dla RPO kluczową kwestią jest fakt, czy takie zmiany w samorządowej oświacie odbywają się w porozumieniu ze społecznością, której dotyczą, czy też są narzucane mieszkańcom przez władze lokalne. Dlatego Rzecznik uważa za niewłaściwe takie zmiany podmiotu prowadzącego, które nie wynikają z woli mieszkańców, lecz z „celowego unikania tych postanowień Karty Nauczyciela, które generują największe koszty”.

RPO przypomina także o tym jaki model systemu oświaty wynika z postanowień Konstytucji RP. Otóż, ustawa zasadnicza zakłada współistnienie sektora publicznego i prywatnego w oświacie, ale jednocześnie gwarantuje powszechną dostępność szkół publicznych. Ustawową gwarancją tej zasady jest m.in. art. 17 ust. 2 i 14a ust. 2 ustawy o systemie oświaty, które stanowią, że sieć placówek oświatowych powinna być na tyle gęsta, by zapewnić każdemu dziecku dostęp do przedszkola i szkoły. Tymczasem — stwierdza RPO — zastępowanie szkół publicznych niepublicznymi ogranicza powszechny dostęp do oświaty. Zwłaszcza tam, gdzie placówki przekazane podmiotom prywatnym stanowią większość!

„Szkoły niepubliczne nie mogą zatem zastąpić publicznych placówek oświatowych w zapewnieniu realizacji konstytucyjnego prawa do nauki. Niezależnie od związanych z tym kosztów, podstawą systemu oświaty musi zatem pozostać odpowiednio gęsta sieć placówek publicznych. Taki model wynika z Konstytucji i nie może być zmieniony ani ustawą, ani, tym bardziej, aktami prawa miejscowego” — pisze prof. Irena Lipowicz. Dodaje, że wątpliwości istnieją nawet wtedy, gdy szkoła po przekazaniu działa dalej jako placówka publiczna. Chodzi bowiem o to, że odpowiedzialność za wykonanie polityki publicznej przejmują podmioty, które nie pochodzą z demokratycznych wyborów, nad którymi społeczność lokalna i władze centralne nie sprawują pełnej i bezpośredniej kontroli.

Według RPO obecna sytuacja wymaga pilnej interwencji ustawodawczej, poprzedzonej refleksją na temat modelu oświaty w Polsce.

Pełna treść listu jest dostępna TUTAJ.
Źródło: www.glos.pl

 

Opinia ZNP nt. projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty

Nie ma powodu do zatrudniania nauczycieli na podstawie Kodeksu pracy, nie są potrzebne zmiany dotyczące liczebności oddziałów przedszkolnych — stwierdza ZNP w opinii na temat projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Związek natomiast z aprobatą przyjmuje zmiany w zakresie oceniania i egzaminowania uczniów, które są efektem wyroku TK z września ub.r.

Obszerny, 96-stronicowy ministerialny projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty dostosowuje prawo do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z września 2013 r. TK uznał wtedy, że zasady oceniania i egzaminowania uczniów nie powinny być regulowane rozporządzeniem MEN, lecz ustawą (więcej o projekcie — TUTAJ). Jednak resort edukacji — oprócz wykonania wyroku — postanowił przy okazji wprowadzić jeszcze inne zmiany do USO i nie tylko (także do Karty Nauczyciela).

Projekt nowelizacji jest przez MEN konsultowany z partnerami społecznymi. ZNP w tym trybie przekazał swoje opinię na jego temat. W opinii czytamy, że Związek aprobuje zmiany, które w tym wypadku najczęściej mają charakter techniczny — projektodawca przenosi do ustawy dotychczasowe przepisy rozporządzeń dotyczące oceniania i egzaminowania. Jednak zaskakujące jest to, że — jak zwraca uwagę ZNP — kilka istotnych kwestii MEN nadal nie przenosi do ustawy. To np. warunki i tryb promocji do klasy programowo wyższej ucznia, który nie zdał egzaminu poprawkowego z jednych obowiązkowych zajęć edukacyjnych; warunki i tryb promowania ucznia do klasy programowo wyższej w trakcie roku szkolnego; warunki i tryb promocji do klasy programowo wyższej lub ukończenia szkoły z wyróżnieniem, warunki dopuszczania ucznia do egzaminu semestralnego, czy wreszcie tryb i warunki składania wniosku o powtarzanie semestru, wyrażania zgody na powtarzanie semestru oraz warunków. Związek za nieuzasadnioną uważa sytuację, że statuty szkół nadal regulować będą szczegółowe warunki i sposób oceniania wewnątrzszkolnego.

A inne zmiany? „Z niezadowoleniem przyjmujemy propozycje licznych zmian w świeżo ustanowionych przepisach ustawy dotyczących rekrutacji do szkół oraz zaopatrzenia uczniów w podręczniki szkolne. Ich liczba potwierdza niestaranność i brak dogłębnej analizy wprowadzonych wówczas regulacji, co było przecież przedmiotem zastrzeżeń podnoszonych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w trakcie pospiesznego procedowania tamtych przepisów” — czytamy w opinii.

Związek sprzeciwia się także przyznaniu samorządowi uczniowskiemu kompetencji opiniowania sposobu wykorzystania w szkole wyników nadzoru pedagogicznego (dokument określający wykorzystanie wyników nadzoru ma uchwalać rada pedagogiczna). ZNP zaznacza, że zalecenia nadzoru są adresowane do pracowników szkoły i dotyczą oddziaływań skierowanych do uczniów. Dlatego uczniowie nie mogą opiniować ani poprawności działań pedagogicznych, ani tym bardziej sposobu ich doskonalenia. „Zaproponowana zmiana doprowadzi do destabilizacji funkcji pedagogicznej szkoły wskutek zaburzenia roli poszczególnych podmiotów w niej uczestniczących” — stwierdzono w opinii.

ZNP nie zgadza się także na wprowadzanie wyłomu od zasady zatrudniania nauczycieli na podstawie Karty Nauczyciela. Nowelizacja przewiduje możliwość zatrudniania nauczycieli na podstawie Kodeksu pracy do realizacji zajęć finansowanych z funduszy UE. Związek nie widzi też powodów do ograniczenia stosowania Karty wobec pracowników publicznych placówek doskonalenia nauczycieli o zasięgu ogólnokrajowym prowadzonych przez ministrów (np. ORE, KOWEZiU). Placówki te mogą bowiem sprawnie działać bez ograniczania uprawnień pracowniczych.

Według ZNP nie ma potrzeby zmieniania dotychczasowych przepisów w sprawie liczebności oddziałów przedszkolnych (limit 25 dzieci w oddziale), które gwarantują zachowanie standardów bezpieczeństwa i organizacji zajęć z dziećmi.

Jako zgodne z postulatami Związku, oceniono natomiast proponowane wzmocnienie roli nadzoru pedagogicznego. Chodzi o zwiększenie uprawnień kuratora w stosunku do dyrektorów szkół i organu prowadzącego oraz o zobligowanie rad pedagogicznych i organów prowadzących do wykorzystania wyników nadzoru.

Źródło: www.glos.pl

 

 

Cytat tygodnia

„Zdaję sobie sprawę, że Karta nauczyciela hamuje wiele rzeczy związanych z racjonalną polityką wynagradzania pedagogów. Przez jej zapisy osoby uczące w szkołach często nie są wynagradzane za efekty pracy, ale za przychodzenie do niej. [...] Z pewnością można byłoby się pokusić o jej ponowne napisanie.”

J. Kluzik-Rostkowska
 

„Im jestem starszy, tym mniej podzielam powszechne przekonanie, że mądrość przychodzi z wiekiem.”

Harold Mencken
 

„Poznać po słowie, kto ile ma w głowie.”

przysłowie polskie
 

Zobacz wszystkie cytaty z roku 2014

Zobacz wszystkie cytaty z roku 2013

XXXVII Ogólnopolski Memoriał Szachowy ZNP im. dr. Horsta Podolskiego
24 — 26 października 2014 r.
(plik uaktualniony 22. 08. 2014 r.)

Memoriał Szachowy — Łódź

Zarząd Okręgu Łódzkiego Związku Nauczycielstwa Polskiego i Okręgowa Komisja Kultury, Sportu i Turystyki ZNP, organizatorzy XXXVII Ogólnopolskiego Memoriału Szachowego im. dr. Horsta Podolskiego, uprzejmie informują, że Memoriał Organizowany pod patronatem Zarządu Głównego ZNP odbędzie się w Klubie Nauczyciela w Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 137/139 w terminie 24 — 26 października 2014 r. Celem Turnieju jest uczczenie pamięci mistrza szachowego, nauczyciela szkolnictwa średniego i wyższego oraz propagowanie szachów wśród pracowników oświaty i wyłonienie najlepszego szachisty. Turniej zostanie rozegrany systemem szwajcarsko-kontrolowanym. Tempo gry dla zawodników wynosi 30 minut. Zmiana tempa może nastąpić w zależności od ilości zgłoszeń, ustaleń sędziowskich z zawodnikami i organizatorami.
Zgłoszenia prosimy kierować do Zarządu Okręgu ZNP, ul. Piotrkowska 137/139; tel. 42 636 21 18 lub do Kol. Anny Walczak, tel. 607 260 639 lub 42 252 252 28 05.

Ostateczny termin zgłoszeń upływa z dniem 10 września br.

Prosimy o nie odkładanie zgłoszeń po ww. terminie. Zamiejscowi zawodnicy zostaną zakwaterowani w dniach 24/25. 10. br. i 25/26. 10. br. w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Łodzi, ul. Zamenhofa 13. Pełne wyżywienie zawodników, począwszy od śniadania 25. 10. br. o godz. 8.30 zapewniamy w Klubie Nauczyciela /w miejscu rozgrywek/. Najlepsi zawodnicy otrzymają puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe, a pozostali — upominki i dyplomy. Całkowity koszt dla zawodników korzystających z noclegów wynosi 160 zł, dla pozostałych — 100 zł. Członkowie ZNP za okazaniem aktualnej legitymacji związkowej otrzymują 10% zniżki. Wpłaty przyjmowane są na konto Zarządu Okręgu Łódzkiego ZNP:

Bank PeKaO S.A.VIO/Łódź 66 1240 3031 1111 0000 3426 7411

Uroczyste otwarcie imprezy nastąpi w dniu 25.10. br. o godz. 10.00, a zakończenie 26.10.br. o godz. 13.00.

Serdecznie zapraszamy.

Z koleżeńskim pozdrowieniem
Organizatorzy XXXVII Memoriału Szachowego